"A friend asked yesterday if this blog is addressed to anyone in particular? I said yes– it’s a love letter to someone I haven’t met yet."
Saturday, August 25, 2012
the weather
weather in Trondheim is like a women, never know what to expect. in one minute hot and sunny, in the another cold and rainy... that's why im fucking moody, in one minute i love being here, in another feels like missing something. got one conclusion - i should def live in the country when sun can wake me up and sunset put me to bed!
Thursday, August 23, 2012
missing feeling...
everything is great, i could not probably imagin to get a better start in Norway that i have now, and... there is still this missing feeling. i feel like im missing something but dont know what this "something" means. weird.
i remember i had this feeling once in my life, it was when i went to France. but since im older and a bit smarter, i think staying here for a while is a not that bad option. and in fact, i have something to do here, so need to stay at least til december, and then... who knows!
world is huge, and thanks buddha for that! ;-)))
i remember i had this feeling once in my life, it was when i went to France. but since im older and a bit smarter, i think staying here for a while is a not that bad option. and in fact, i have something to do here, so need to stay at least til december, and then... who knows!
world is huge, and thanks buddha for that! ;-)))
Sunday, August 12, 2012
summer in da city!
![]() |
| Nidaros Cathedral |
![]() |
| Norwegian University of Science and Technology |
Trondheim przywitało nas dzisiaj cudowną pogodą - świeci słoneczko, na niebie ani jednej chmurki, jest prawie że upalnie i jakoś tak miło ogólnie :)
Właśnie wróciłam z któregoś już tam spaceru wokół miasta i ciągle nie mogę uwierzyć, że patrząc na nie z góry wydaje się tak ogromne, ale po paru(dziesięciu) minutach jesteśmy w stanie dotrzeć wszędzie pieszo ;-)
Wielkim błędem było przyjechanie tutaj bez aparatu. Żadne zdjęcia znalezione w necie nie są w stanie oddać tego, jakie naprawdę jest to miasto...
Największe wrażenie robi chyba Kościół Katedralny Nidaros. Nie jestem fanką kościołów, ale jestem fanką architektury i lubię stare budowle, ta jest naprawdę piękna!
Poza tym ogromne wrażenie zrobił na mnie uniwersytet. Gdy tylko go zobaczyłam od razu nasunęło mi się na myśl skojarzenie z Hogwartem, fani Harrego Pottera pewnie wiedzą o co mi chodzi:). Budynek jest ogromny, majestatyczny...stoi na wzgórzu co jeszcze dodaje mu animuszu, otoczony ogromną ilością ogrodów... mam ogromną nadzieję, że któregoś dnia moja noga postanie na nim oficjalnie ;-)
Gdyby pogoda tutaj była jak dziś każdego dnia, byłoby to definitywnie idealne miejsce do życia, ale podejrzewam, że im bliżej zimy, moja opinia o tym mieście i kraju będzie się zmieniać...
zdjęcia z : https://www.google.no/search?hl=pl&tok=MPR2nP6Q4pM33rkJ_fkDGg&pq=hagward+harry+potter&cp=7&gs_id=1vc&xhr=t&q=trondheim&client=firefox-a&rls=org.mozilla:pl:official&bav=on.2,or.r_gc.r_pw.r_qf.&biw=1366&bih=600&um=1&ie=UTF-8&tbm=isch&source=og&sa=N&tab=wi&ei=-78nULLzFY2IhQebsYCACw
Thursday, August 9, 2012
Excuse Me While I Kiss the Sky...
it's just amazing. amazing. this place is like a dream...you can walk in the clouds and touch the sky...
and the air tastes like an ice-cream!
and the air tastes like an ice-cream!
Tuesday, August 7, 2012
Trondheim-first impression...♥
and here i am again - Norway! my facebook already noticed that i ♥ Trondheim, so my blog should also know that. Trondheim - first impression...well, there is no way to describe the beauty of this city... i can honestly say it's one of the most beautiful cities i have even been too, still thinking if i can name it THE MOST BEAUTIFUL, probably yes.
the nature is amazing here, every view is breahtaking, the air is fresh and "delicious" i just can't stop breathing...i simply love it.
i like the way Trondheim has been built, there is no way to get lost! buildings are nice and colorful, seems to be much more friendly than Oslo. there is easy connection to everything, you can walk, bike or take a bus everywhere. also lots of the stuff to do, bellydancing, boxing, biking, whatever you like...
the worst thing about living in Trondheim is probably the weather - "it's raining all the time here" - this sentence i have heard a thousand times already. well, i have been lucky with weather so far, first 4 days were sunny and hot, started raining just a few minutes ago...but i think i can survive without summer, at least for a while, got a lot more insted ;-)
more will come, stay tuned!
i dla polskich czytelników słów kilka..Trondheim - pierwsze wrażenie...niezwykłe! miasto jest piękne, zastanawiam się czy mogę użyć sformułowania "najpiękniejsze jakie do tej pory odwiedziłam"...
otoczone jeziorem i górami, kolorowe, przyjazne...tak różne od Oslo. każdy widok zapiera dech w piersiach, powietrze jest tak pyszne ze chciałoby się je zjeść! ludzie się uśmiechają. na ulicach nie słychać przekleństw, nie widać pomalowanych sprayem murów i nigdzie nie natknęłam się na zdeptane puszki polskiego piwa. cenię to sobie ;)
dostać można się wszędzie na nogach lub na rowerze, mimo iż miasto wydaje się bardzo duże jest bardzo sprytnie zbudowane, raczej nie da się zgubić. mnóstwo szkół tańca, boksu, fitnesu itp, każdy znajdzie coś dla siebie.
najgorszą i chyba jedyną wadą tego miasta jest pogoda. Trondheim jest bowiem najbardziej deszczowym miastem Europy. jak do tej pory miałam szczęście, okulary przeciwsłoneczne i baleriny były moimi niezbędnikami przez pierwsze 4 dni, przed kilkoma minutami jednak zrobiło się znacznie chłodniej i zaczęło padać. cóż, mam jednak nadzieje, że uda mi się jakoś przetrwać te gorsze dni (trwające 11 miesięcy i 3 tygodnie) ponieważ w zamian dostałam znacznie więcej ;-)))
wkrótce napisze więcej!
the nature is amazing here, every view is breahtaking, the air is fresh and "delicious" i just can't stop breathing...i simply love it.
i like the way Trondheim has been built, there is no way to get lost! buildings are nice and colorful, seems to be much more friendly than Oslo. there is easy connection to everything, you can walk, bike or take a bus everywhere. also lots of the stuff to do, bellydancing, boxing, biking, whatever you like...
the worst thing about living in Trondheim is probably the weather - "it's raining all the time here" - this sentence i have heard a thousand times already. well, i have been lucky with weather so far, first 4 days were sunny and hot, started raining just a few minutes ago...but i think i can survive without summer, at least for a while, got a lot more insted ;-)
more will come, stay tuned!
i dla polskich czytelników słów kilka..Trondheim - pierwsze wrażenie...niezwykłe! miasto jest piękne, zastanawiam się czy mogę użyć sformułowania "najpiękniejsze jakie do tej pory odwiedziłam"...
otoczone jeziorem i górami, kolorowe, przyjazne...tak różne od Oslo. każdy widok zapiera dech w piersiach, powietrze jest tak pyszne ze chciałoby się je zjeść! ludzie się uśmiechają. na ulicach nie słychać przekleństw, nie widać pomalowanych sprayem murów i nigdzie nie natknęłam się na zdeptane puszki polskiego piwa. cenię to sobie ;)
dostać można się wszędzie na nogach lub na rowerze, mimo iż miasto wydaje się bardzo duże jest bardzo sprytnie zbudowane, raczej nie da się zgubić. mnóstwo szkół tańca, boksu, fitnesu itp, każdy znajdzie coś dla siebie.
najgorszą i chyba jedyną wadą tego miasta jest pogoda. Trondheim jest bowiem najbardziej deszczowym miastem Europy. jak do tej pory miałam szczęście, okulary przeciwsłoneczne i baleriny były moimi niezbędnikami przez pierwsze 4 dni, przed kilkoma minutami jednak zrobiło się znacznie chłodniej i zaczęło padać. cóż, mam jednak nadzieje, że uda mi się jakoś przetrwać te gorsze dni (trwające 11 miesięcy i 3 tygodnie) ponieważ w zamian dostałam znacznie więcej ;-)))
wkrótce napisze więcej!
Tuesday, July 24, 2012
reality...
powrót do rzeczywistości po fajnie spędzonym czasie zawsze sucks, choćby nie wiadomo jak zajebista rzeczywistość była. zawsze wracamy z jakimiś wspomnieniami, oczekiwaniami, które nie do końca się spełniły, lub które po tym właśnie niesamowicie spędzonym czasie zaczynamy mieć. no ale cóż, to jest chyba naturą kobiet żeby nigdy nie być do końca zadowolonym z tego co się ma. nauczyłam się jednej podstawowej rzeczy "live here and now" - niby takie proste a jak trudno żyć wg tej zasady...
tęsknie za Finlndią bardzo mocno, serce mi się rwało patrząc na moich finów chwiejących się na nóżkach po zdecydowanie zbyt dużym spożyciu polskiego alkoholu, po prostu kocham ♥
już nawet nie wiem po co lecę do Norwegii, ale z drugiej strony, moja "bucket list" czeka na realizację, i myślę że mieszkanie przez chwile na północy może mi w tym pomóc. przynajmniej pod względem finansowym. czas pokarze ;-)
tęsknie za Finlndią bardzo mocno, serce mi się rwało patrząc na moich finów chwiejących się na nóżkach po zdecydowanie zbyt dużym spożyciu polskiego alkoholu, po prostu kocham ♥
już nawet nie wiem po co lecę do Norwegii, ale z drugiej strony, moja "bucket list" czeka na realizację, i myślę że mieszkanie przez chwile na północy może mi w tym pomóc. przynajmniej pod względem finansowym. czas pokarze ;-)
Sunday, July 15, 2012
break
dawno mnie nie było i nie tęskniłam. za to dużo się działo w realnym życiu. obroniłam się na 5, nie wiem jakim cudem ponieważ uważam obronę za jeden z najgorszych egzaminów mojego życia. fakt, że na 15, 2 osoby się nie obroniły chyba o czymś świadczy.
ale to już przeszłość. teraz muszę walczyć z uczelnią (czemu mnie to nie dziwi!!!!) żeby łaskawie otrzymać mój dyplom do końca miesiąca-brak słów.
mieszkałam trochę z moją siostrą, potem pojechałam pod namiot z braćmi, odwiedziłam Trójmiasto-KOCHAM, zaliczyłam kurs praktyk medytacyjnych, odwiedziłam rodzinę w Toruniu, a teraz czekam na kumpele Czeszki, z którymi wybieramy się na summer gp do Wisły. będzie bogato.
doświadczyłam takich uczuć i byłam świadkiem takich działań, których nigdy wcześniej nie miałam przyjemności poznać. potęga buddyzmu, medytacji i ludzkiego umysłu nie zna granic. wciąż odnajduję się w rzeczywistości która jest tu i teraz, ale już wiem, że wybrałam właściwie, że żadna inna religia, filozofia życiowa nie obudzi we mnie tego, co odkryłam dzięki tym kilku dniom. nie jestem w stanie słownie wyrazić niczego, zresztą wiem z doświadczenia, że żadne opisy nie mają sensu... do mnie, tak jak do większości ludzi, przemawia tylko to, co ja jestem w stanie poczuć, zbadać, doświadczyć. i wiem, że po tym jak tybetański lama wywołał palpitacje moje serca, a cała przestrzeń przemawiała do mnie mantrami, moje związki z tą rodziną dopiero się zaczęły.
zaczynam przygotowania ciała i umysłu do podróży do Tybetu. to nie będzie już, ani nawet wkrótce, ale będzie dokładnie wtedy, kiedy będzie miało być.
znalazłam moje szczęście.
ale to już przeszłość. teraz muszę walczyć z uczelnią (czemu mnie to nie dziwi!!!!) żeby łaskawie otrzymać mój dyplom do końca miesiąca-brak słów.
mieszkałam trochę z moją siostrą, potem pojechałam pod namiot z braćmi, odwiedziłam Trójmiasto-KOCHAM, zaliczyłam kurs praktyk medytacyjnych, odwiedziłam rodzinę w Toruniu, a teraz czekam na kumpele Czeszki, z którymi wybieramy się na summer gp do Wisły. będzie bogato.
doświadczyłam takich uczuć i byłam świadkiem takich działań, których nigdy wcześniej nie miałam przyjemności poznać. potęga buddyzmu, medytacji i ludzkiego umysłu nie zna granic. wciąż odnajduję się w rzeczywistości która jest tu i teraz, ale już wiem, że wybrałam właściwie, że żadna inna religia, filozofia życiowa nie obudzi we mnie tego, co odkryłam dzięki tym kilku dniom. nie jestem w stanie słownie wyrazić niczego, zresztą wiem z doświadczenia, że żadne opisy nie mają sensu... do mnie, tak jak do większości ludzi, przemawia tylko to, co ja jestem w stanie poczuć, zbadać, doświadczyć. i wiem, że po tym jak tybetański lama wywołał palpitacje moje serca, a cała przestrzeń przemawiała do mnie mantrami, moje związki z tą rodziną dopiero się zaczęły.
zaczynam przygotowania ciała i umysłu do podróży do Tybetu. to nie będzie już, ani nawet wkrótce, ale będzie dokładnie wtedy, kiedy będzie miało być.
znalazłam moje szczęście.
Subscribe to:
Comments (Atom)






